Jedyne co najbardziej z dzisiaj pamiętam to ATAK NA NASZĄ DRUŻYNĘ ZE STRONY PRZYRODY. Większość czasu leżałam `nieprzytomna` z zamkniętymi oczami, więc nie mogę ocenić czy prawidłowo została udzielona mi pomoc ;p. Podczas zabezpieczania noża w dłoni Be szerszeń, który wcześniej wleciał do harcówki, przeniósł się z okna na ścianę i trzeba było uciekać. Najodważniejsze okazały się Be, Ada i drużynowa, które próbowały wygonić owada, ale po chwili uciekły z piskiem :D Potem prawdopodobnie wleciał drugi szerszeń. Wtedy szybko zabrałyśmy swoje rzeczy, zamknęłyśmy drzwi i uciekłyśmy przed budynek. Po obrzędowym zakończeniu zbiórki szliśmy przez miasto, a Be grała na elektryku i śpiewała swą pieśń :D
Słonecznik, we miss you♥
ohoh, we too ♥
OdpowiedzUsuńjak żyjesz to chyba prawidłowo;p
OdpowiedzUsuń